KLASA OKRĘGOWA. Fajnie ułożył się mecz 19. kolejki na Estadio Toronto. Gospodarze sprawili radochę swoim fanom, wychodząc na prowadzenie. Radość był krótka, bo Dąb Kadyny szybko wyrównał po rzucie wolnym. Ale rzut karny, po którym Tyrowianie stracili gola na 1:2, to była parodia futbolu.

Zespół znad Zalewu Wiślanego pokazał charakter na Estadio Toronto i nie dał się pokonać podopiecznym Łukasza Goździejewskiego. Beniaminek z Tyrowa przed własną publicznością całkiem dobrze radził sobie z Dębem. Gospodarze w pierwszych 45 minutach rywalizacji objęli prowadzenie po samobójczym trafieniu jednego z zawodników Dębu. Jednak LKS Tyrowo długo z jednobramkowej przewagi nie cieszył się. Goście kilka minut później mieli rzut wolny pod bramką Tyrowian. Zawodnik z Kadyn mocno uderzył futbolówkę, które po drodze skozłowała i wpadła do siatki.
Arbiter zrobił robotę

Po remisowej pierwszej części spotkania wynik szybko zmienił się na początku drugiej. Spory udział w tym miał arbiter spotkania. Dopatrzył się nieprzepisowego zagrania zawodnika z Tyrowa i podyktował rzut karny. Jedenastka została wykorzystana przez przyjezdnych. Później gospodarze dokonali kilku zmian w składzie, gonili wynik i mogli doprowadzić do remisu. Niestety na farcie bronił golkiper gości. Raz bramkarz z Kadyn w sobie tylko znany sposób odbił na poprzeczką piłkę zmierzającą do bramki. Mimo prób i szans zespół z Tyrowa zszedł pokonany z murawy Estadio Toronto.
LKS Tyrowo - Dąb Kadyny 1:2 (1:1)
Bramka dla LKS Tyrowo: samobójcza



