GMINA ŁUKTA. Ulewa, porywisty wiatr i pytanie, czy w ogóle uda się rozpocząć uroczystości. Tak wyglądał poranek w Łukcie, gdzie odbyły się pierwsze w tym roku dożynki gminne w powiecie ostródzkim. Pogoda ostatecznie odpuściła, a święto plonów przeniosło się w plener.

Gdy w sobotę przed świtem Robert Malinowski, wójt gminy Łukta, spojrzał za okno, dożynkowy scenariusz nie wyglądał najlepiej.
– Kiedy o godzinie 4 rano wstałem i zobaczyłem pogodę – ulewę, porywisty wiatr – byłem pełen obaw, czy to nam się uda. Ale z pomocą przyszedł proboszcz naszej parafii i zaproponował, by część uroczystości odbyła się w kościele. To był dobry pomysł. Dzięki temu nie trzeba było zmieniać terminu – mówił wójt.
I rzeczywiście – pogoda nie pokrzyżowała planów. Część uroczystości przeniesiono pod dach, a gdy przyszedł czas na świecką odsłonę święta plonów, niebo okazało się znacznie łaskawsze. Wtedy Łukta mogła już świętować bez parasoli.

Na stoiskach kół gospodyń wiejskich czekały domowe specjały, a wybór był taki, że trudno było przejść obojętnie. Były dania tradycyjne, wypieki i lokalne przysmaki. Ale dożynki to nie tylko jedzenie i oficjalne uroczystości. Na uczestników czekały konkursy, które szybko podniosły temperaturę – mimo wcześniejszego deszczu.
Sporo emocji przyniosło zbieranie ziemniaków w locie. Była też konkurencja grupowego polewania na wyścigi, która dostarczyła uczestnikom i publiczności kolejnej porcji emocji oraz powodów do śmiechu. Całość uzupełniły koncerty i wspólna zabawa.

Tegoroczne dożynki w Łukcie były więc czymś więcej niż tylko podziękowaniem za zbiory. Były okazją do spotkania mieszkańców i podsumowania kolejnego, niełatwego roku dla rolników. Roku, w którym pogoda potrafiła wystawić ich na próbę – i to już od samego dożynkowego poranka.




