PIŁKA NOŻNA. Sokół Ostróda, jak Legia Warszawa i Wisła Kraków, już w 1. rundzie rozgrywek Pucharu Polski zakończył swój udział na szczeblu centralnym. Ostródzianie podjęli walkę, nawet prowadzili przez 20 minut, ale przegrali z Sokołem Kleczew.

Krótko trwała przygoda ostródzkich piłkarzy w centralnym Pucharze Polski. Rywalem Sokoła Ostróda w 1/32 PP był drugoligowy Sokół Kleczew. Oba zespoły naprzeciw siebie na stadionie miejskim stanęły dzień po tym jak niespodziewanie z rywalizacją pucharową pożegnały się warszawska Legia i krakowska Wisła.
Zatem u jednych i drugich mogła nieco osłabnąć motywacja skoro takie firmy wyleciały już za burtę PP. Spotkanie czwartoligowca w Ostródy z drugoligowcem z Wielkopolski zaczęło się fantastycznie dla miejscowych. Już w 11. min gospodarz objęli prowadzenie po rzucie karnym wykorzystanym przez Kacpra Nowickiego.
Ostródzianie rozpoczęli mecz mocnym tempem i przez pierwsze 45 minut grali na dużej intensywności. Mimo nie ustrzegli się błędów. Jeden z nich przypłacili utratą prowadzenia. Było to w 30. min, kiedy bramkarza ostródzkiego zespołu pokonał były piłkarz Trójkolorowych Michał Zimmer.

Po zmianie stron Sokół przyjezdny zepchnął Ostródzian do defensywy. Gospodarze chyba za głęboko cofnęli się i piłkarze z Wielkopolski mieli sporo przestrzeni do rozgrywania swoich akcji. Długo jednak remis 1:1 utrzymywał się. Od czasu do czau gospodarze nawet odgryzali się wyprowadzając szybkie ataki. Jeden z nich zakończył się nawet trafieniem w boczną siatkę po strzale Kotaro Imaiidy, choć z pewnej perspektywy można było odnieść wrażenie, że futbolówka wpadła do bramki.
Tymczasem kolejne ataki na bramkę Ostródzian były coraz groźniejsze. Po jednym ze strzałów z dystansu bramkarz zbił piłkę na słupek. Ale kolejna akcja gości pod bramką Trójkolorowych zdecydowała o awansie. Bramkarz ostródzkiego Sokoła przed siebie odbił piłkę uderzoną z dystansu, dopadł do niej Filip Adamski i ustalił wynik meczu na 1:2.

W końcówce Ostródzianie mieli swoją wielką szansę na doprowadzenie do remisu i dogrywki. Jednak po dobrym dośrodkowaniu, zawodnik Sokoła głową uderzyły w kierunku bramki, ale golkiper z Kleczewa uczynił cuda w bramce, wyciągnął się jak długi i efektownie obronił strzał. Po ostatnim gwizdku arbitra piłkarze obu zespołów trochę poprzepychali się. Ich zejście do szatni wydłużyło się, ale z lekkim poślizgiem zeszli w końcu z murawy.
Sokół Ostróda - Sokół Kleczew 1:2 (1:1)
1:0 - Nowicki (11, karny), 1:1 - Zimmer (30), 1:2 - Adamski (72)




Przy strzale Kotaro nie było spalonego tylko trafił w boczną siatkę.
Obejrzeliśmy foty i rzeczywiście ta piłka trafiła w boczną siatkę. Dzięki