OSTRÓDA. Starosta ostródzki Andrzej Wiczkowski nie zgodził się na przeproszenie radnej powiatu ostródzkiego Doroty Szczurowskiej podczas posiedzenia pojednawczego, które odbyło się w ostródzkim sądzie. Starosta twierdzi, że dysponuje nagraniami z posiedzenia Komisji i chce je przedstawić sądowi.

Przypomnijmy: Do Sądu Rejonowego w Ostródzie trafił prywatny akt oskarżenia przeciwko staroście ostródzkiemu Andrzejowi Wiczkowskiemu. Dorota Szczurowska, radna Rady Powiatu Ostródzkiego zarzuca mu publiczne pomówienie podczas kwietniowej sesji rady powiatu. Sprawa dotyczy wypowiedzi, które – zdaniem oskarżycielki – naruszyły jej dobre imię i mogły podważyć zaufanie do pełnionych przez nią funkcji.
Redakcja dotarła jednak do dokumentu, z którego wynika, że nagranie z komisji zostało trawle usunięte i nie istnieje; czyżby ktoś inny nagrywał posiedzenie poza protokołem?
O komentarz poprosiliśmy mecenasa Piotra Brzozowskiego – reprezentującego radną Szczurowską: – Niestety nie było woli, aby przeprosić moją klientkę, dlatego 13 listopada 2026 r. odczytam wobec starosty akt oskarżenia i rozpocznie się przewód sądowy – mówi mec. Brzozowski.
Zapytaliśmy jak to możliwe, że starosta twierdzi, że dysponuje nagraniami z komisji, skoro jednocześnie w piśmie wskazano, że zostały one trwale zniszczone?
– Nagranie z komisji, w mojej opinii, niczego nie wniesie do rozstrzygnięcia sprawy, ale rzeczywiście jest to zdumiewające, że organ twierdzi (w urzędowym piśmie), że nagrania zostały zniszczone, a jednocześnie – jak już został wniesiony prywatny akt oskarżenia, to nagle nagrania się pojawiają – dodaje adwokat.
Zatem można domniemać, że nagrania albo nie zostały zniszczone, albo…ktoś, niejako „z ukrycia”, nagrywał dodatkowo przebieg posiedzenia. To zaczyna być jeszcze bardziej interesujące, głównej kwestii sprawy.
– Mając na względzie, że było to posiedzenie władzy publicznej, warto żeby osoba ta się ujawniła i wyjaśniła opinii publicznej dlaczego nagrywa kolegów i koleżanki podczas posiedzenia komisji – nie uprzedzając ich uprzednio o tym fakcie – zauważa mec. Brzozowski. – No cóż, dzięki takim sprawom dowiadujemy się o kulisach posiedzeń władz samorządowych; a sądzę, że na późniejszym etapie sprawy dowiemy się jeszcze wielu zaskakujących rzeczy o sprawowaniu władzy.



